Wpatrywałam się w migający kursor na ekranie komputera, a moje myśli błądziły wokół arkusza kalkulacyjnego, który musiałam dokończyć, gdy pukanie do drzwi przerwało ciszę w biurze. Zanim zdążyłam zareagować, drzwi się otworzyły i do środka wszedł dostawca z jaskraworóżowym pudełkiem ciastek, starannie przewiązanym białą wstążką.
„Dzień dobry, Emmo! To dla ciebie!” – zawołał radośnie, przyciągając uwagę połowy publiczności.
Kilku kolegów spojrzało na mnie i uśmiechnęło się znacząco. Ktoś szepnął: „Masz szczęście”, prawdopodobnie myśląc, że Jake sprawił mi miłą niespodziankę.
Zmusiłam się do uśmiechu, odbierając paczkę, mimo że żołądek ścisnął mi się z dyskomfortu. Jake nigdy nie przysyłał ciast do mojego biura. Nie dlatego, że mu nie zależało – po prostu nie był takim typem. Praktyczny. Powściągliwy. Nigdy spontaniczny.
„Dziękuję” – mruknęłam, odkładając pudełko na biurko.
Poczekałem, aż dostawca odejdzie i hałas w biurze wróci do normy, zanim podniosłem klapę.
Najpierw poczułem zapach lukru waniliowego. Potem zobaczyłem napis.
Cztery słowa wyciśnięte z ciemnych czekoladowych liter na różowym lukrze za pomocą rękawa cukierniczego zamazały mi obraz:
„Rozwodzę się z tobą.”
ciąg dalszy na następnej stronie
Aby zobaczyć pełną instrukcję przygotowania dania, przejdź na następną stronę lub kliknij przycisk Otwórz (>). Nie zapomnij PODZIELIĆ SIĘ nią ze znajomymi na Facebooku.

