Moje imperium.
Otarłam łzy, wstałam z ławki i otworzyłam aplikację bankową w telefonie.
W ciągu dwóch godzin cała kwota stu dwudziestu milionów dolarów została przelana na prywatne konto w Szwajcarii, niewidoczne dla Amerykanów i niedostępne dla brytyjskich prawników.
Kiedy Arthur zda sobie sprawę, że naprawdę odszedłem, szlak będzie oblodzony.
Sprawdzałem loty na telefonie.
Nowy Jork nie oferował mi niczego poza duchami i złymi wspomnieniami.
Musiałem pojechać gdzie indziej. Do miejsca, gdzie mógłbym zbudować coś z niczego.
Byli ludzie głodni i ambitni, których nazwisko nie interesowało.
Zarezerwowałem bilet w jedną stronę do San Francisco.
Dolina Krzemowa.
Miejsce, w którym imperia budowano dzięki czystej sile charakteru, kodowi komputerowemu i odwadze wiary w możliwość zmiany świata.
Delikatnie pogłaskałem brzuch, czując jego lekką krzywiznę, której już niedługo nie będę mógł już ukryć.
„Wracamy do domu, moje dzieci” – wyszeptałam.
Miałem wystarczająco dużo kapitału, żeby założyć dziesięć firm.
Posiadałem inteligencję, której zawsze niedoceniali, ponieważ byłem spokojny, miły i nie oddawałem ciosów.
A teraz miałem cztery powody, dla których nigdy nie musiałem przegrywać.
Cztery powody, dla których warto zbudować coś, przy czym majątek Sterlinga wyglądałby jak drobiazg.
Julian Sterling mógł cieszyć się nowym życiem, nową żoną i aprobatą ojca.
Bo za pięć lat wrócę.
Nie tak jak dziewczyna, która nie była wystarczająco dobra.
Ale jak kobieta, która była właścicielką wszystkiego.
Aby zobaczyć pełną instrukcję przygotowania dania, przejdź na następną stronę lub kliknij przycisk Otwórz (>). Nie zapomnij PODZIELIĆ SIĘ nią ze znajomymi na Facebooku.
